W rewanżowym starciu półfinału Ekstraligi żużlowcy Betardu Sparty Wrocław wygrali z Apatorem Toruń 51:39. Kontuzji doznali Maciej Janowski i Charles Wright.
Przed pierwszym meczem zdecydowanym faworytem półfinałowego starcia Sparty z Apatorem był ten pierwszy zespół, ale remis w Toruniu, gdzie gospodarze pokazali się z bardzo dobrej strony, a przede wszystkim kontuzja Taia Woffindena sprawiły, że szanse awansu do finału były wyrównane. Sytuacja wrocławian mogła być znacznie trudniejsza, bo na kilka dni przed rewanżem upadek w lidze angielskiej zaliczył Artiom Łaguta, ale uraz nogi nie okazał się poważny i as Betardu mógł się ścigać.
Woffindena zastąpił jego rodak Charles Wright, dla którego był to debiut w ekstralidze. Już w pierwszym biegu pojawił się na torze i rozgrzał do czerwoności wypełnione po brzegi trybuny, bo stoczył świetną i zwycięską walkę z Wiktorem Lampartem. To było jednak tylko preludium do tego, co kibice oglądali później.
W trzecim biegu świetnie spod taśmy wyszli Patryk Dudek i Łaguta, ale blisko byli też Maciej Janowski i Robert Lambert. Przez pierwsze okrążenie zawodnicy mijali się kilka razy, ale w końcu na czoło wysunął się Łaguta, a chwilę później Janowski minął Dudka. Kapitan Sparty do końca musiał odpierać ataki kolegi z reprezentacji, ale wynik biegu już się nie zmienił.
Ponieważ chwilę wcześniej młodzieżowcy gospodarzy wygrali podwójnie, Sparta prowadziła 13:5, a w kolejnym biegu zadała kolejny mocny cios, bo Bartłomiej Kowalski i Daniel Bewley objechali Pawła Przedpełskiego i Krzysztofa Lewandowskiego (18:6).
Radosne trybuny Stadionu Olimpijskiego ucichły przed biegiem szóstym, kiedy doszło do kuriozalnej sytuacji na starcie. Szykujący się pod taśmą Janowski…
Więcej na ten temat