WKS Śląsk Wrocław pokonał na wyjeździe Polski Cukier Toruń 96:91 i zachowuje szansę na drugie miejsce po sezonie zasadniczym Energa Basket Ligi. Wszystko teraz zależy od wyniku ostatniego spotkania części regularnej. Wrocławianie będą kibicować koszykarzom Konga Szczecin, którzy zmierzą się z Legią Warszawa.
Śląsk od początku starał się pokazać swoją wyższość, a dzięki akcji Aleksandra Dziewy było już 7:0. Później ta przewaga wzrosła nawet do dziewięciu punktów po zagraniu Ivana Ramljaka w kontrze. Damian Kulig i Bartosz Diduszko lekko zmniejszali straty, ale to WKS Śląsk grał świetnie w ataku.
Po późniejszej akcji tego drugiego gospodarze zbliżyli się jednak na trzy punkty. Swoje trafienie dołożył też Keyshawn Woods i po 10 minutach było tylko 25:26. Druga kwarta długo była bardzo wyrównana, a sytuacja zmieniała się właściwie co rzut. Nawet kolejne trójki Elijaha Stewarta nie potrafiły zagwarantować większej przewagi ekipie z Wrocławia. Kiedy po akcjach Kyle’a Gibsona wydawało się, że WKS Śląsk będzie prowadził po pierwszej połowie, to trójką do remisu po 51 doprowadził Donovan Jackson.
Głównie dzięki rzutom z dystansu Kyle’a Gibsona na początku trzeciej kwarty w lepszej sytuacji byli przyjezdni. Po zagraniu Michała Gabińskiego ich przewaga urosła do siedmiu punktów. Polski Cukier krok po kroku zmniejszał straty, a dzięki trafieniu Michała Samsonowicza był już remis! Zagrania Strahinji Jovanovicia i Szymona Tomczaka sprawiły, że po 30 minutach goście wygrywali 72:70.
Po trafieniu Samsonowicza zespół trenera Jarosława Zawadki miał przez chwilę małą przewagę na początku kolejnej części gry. W ważnym momencie serią 10:0 popisał się jednak WKS Śląsk, a niezawodny był Ivan Ramljak. Torunianie się nie poddawali – zagranie Bartosza Diduszki zbliżyło ich na punkt! Kluczowe akcje należały do Stewarta, a rzuty wolne dodał Ramljak. Ostatecznie WKS…
Więcej na ten temat