Polska kadra piłkarek ręcznych wygrała z Serbią 30:27 w rewanżowym spotkaniu ostatniej rundy eliminacji do mistrzostw świata. Na turniej pojadą jednak rywalki, ponieważ w pierwszym meczu wygrały 33:19.
Pierwszego gola zdobyły przyjezdne, ale szczypiornistki trenera Leszka Krowickiego odpowiedziały szybko dwoma trafieniami. Później wynik długo oscylował wokół remisu lub jednym trafieniem prowadziły biało-czerwone, które prezentowały się znacznie lepiej niż w pierwszym spotkaniu. Można się było jednak też zastanawiać, czy nie wynikało to z tego, że rywalki nie grały już z maksymalną determinacją.Przy stanie 4:3 Polki miały okazję powiększyć przewagę, ale ani Kindze Achruk ani Joannie Szarawadze w idealnych sytuacjach nie udało się trafić do siatki. Po golu Anety Łabudy w 19. minucie ekipa gospodarzy prowadziła 8:7. Kolejne fragmenty należały jednak do rywalek, które wykorzystały m.in. grę w przewadze i zdobyły cztery bramki z rzędu. Zrobiło się 8:11 i widać było, że zawodniczki trenera Krowickiego zupełnie straciły nadzieje.Fatalną serię przełamała dopiero trzy minuty przed końcem pierwszej połowy Sylwia Matuszczyk. Do przerwy Polki przegrywały 12:14 i miały w tym momencie aż 16 goli do odrobienia.Druga połowa przyniosła emocje dopiero w ostatnich minutach. Biało-czerwone walczyły o honorowe zwycięstwo, ale to rywalki kontrolowały spotkanie. Polki na każdego gola musiały solidnie się napracować, bo rywalki, chociaż miały korzystny wynik, w defensywie nie odpuszczały.Na niespełna 12 minut przed końcem po trafieniu z rzutu karnego Aleksandry Zych było 21:23. W tym momencie obaj szkoleniowcy mocno już rotowali składami. W zespole Serbii na boisku nie było już m.in. Katariny Krpez-Slezak, która zdobyła wcześniej osiem goli.Dzięki dobrej grze…
Więcej na ten temat