Wrocławianie pokonali na wyjeździe Lecha Poznań 1:0 w spotkaniu 5. kolejki ekstraklasy.
Pierwszy kwadrans spotkania przypominał trochę piłkarskie szachy. Obie drużyny sprawdzały, na co mogą sobie pozwolić, choć aktywniejszy był Lech. Wrocławianie też kilka razy zagościli pod bramką Filipa Bednarka, ale nie stworzyli większego zagrożenia. W 18. Citaiszwili z boku pola karnego mocno uderzył, ale Michał Szromnink musiał to obronić. Gruzin był jednym z najjaśniejszych punktów ofensywy „Kolejorza”. Kilka minut później popisał się mocnym, lecz nieznacznie niecelnym strzałem.
Lech sprawiał wrażenie, że powoli się rozkręca, lecz gola zdobyli goście. Petr Schwarz dość swobodnie holował piłkę przez kilkanaście metrów i przy biernej postawie rywali uderzył sprzed linii pola karnego przy samym słupku.
A potem znów Citaiszwili na zmianę z Afonso Sousą nękali Szromnika, który miał sporo pracy, ale i szczęścia. Z niemałym trudem obronił strzał z rzutu wolnego Niki Kwekweskiriego, a po strzale głową Filipa Marchwińskiego pomógł mu słupek. Gospodarze momentami mieli przygniatającą przewagę, ale brakowało dokładnego ostatniego podania, a czasami skuteczności.
Drugie 45 minut toczyło się niemal wyłącznie na połowie gości. Wrocławianie jednak dobrze czuli się w niskiej obronie i pozwalali Lechitom na wymienianie dziesiątek podań i rozgrywanie ataku pozycyjnego. Gospodarze jednak tylko poprawiali procenty posiadania piłki, bowiem za wolno i zbyt czytelnie rozgrywali akcje.
W 66. minucie poznaniacy przez ponad minutę wymieniali się podaniami przenosząc ciężar gry z jednej strony boiska na drugą, aż w końcu zameldowali się w polu karny gości….
Więcej na ten temat