Dolnośląski zespół nie awansował drugi raz w historii do finału Pucharu Polski. Zespół Dominika Nowaka uległ w Białymstoku Jagiellonii 1:2. Bohaterem gospodarzy okazał się Taras Romanczuk, który zdobył dwa gole. Decydującego już w doliczonym czasie spotkania.
Pierwsza połowa rozczarowała wszystkich kibiców. Z boiska wiało nudą a gospodarze i przyjezdni nie byli w stanie zaspokoić fanów, którzy w pierwszych 45 minutach nie zobaczyli praktycznie nic ciekawego.
Po przerwie widowisko zdecydowanie zyskało na atrakcyjności. Jagiellonia chciała wykorzystać atut własnego boiska i podkręciła tempo. To szybko przyniosło spodziewany efekt. W 61. minucie w polu karnym Miedzi wytworzyło się spore zamieszanie a w nim najwięcej zimnej krwi zachował Taras Romanczuk, który pokonał bramkarza gości z kilku metrów.
Miedź tworzyła zagrożenie pod bramką Jagielonii po stałych fragmentach. Do rzutów wolnych podchodził Petteri Forsell i choć kilka prób mu nie wyszło, to w 78. minucie uderzył doskonal. Fin posłał piłkę nad murem, nieco spóźnił się Marian Kelemen i było 1:1.
Gdy oczekiwaliśmy na dogrywkę Jaga zaatakowała jeszcze raz. Jeden rzut rożny wystarczył jej, by w doliczonym czasie zapewnić sobie awans do finału. Precyzyjnie zacentrował Guilherme Sitya, Artur Pikk i Mateusz Żyro nie upilnowali Romanczuka, a ten trafił do siatki głową.
Gracze z Legnicy muszą się czuć mocno rozczarowani. W końcówce to oni przeważali i prezentowali się na boisku lepiej. Ale za wrażenie artystyczne punktów nie ma. Nie ma też drugiego w historii Miedzi awansu do finału Pucharu Polski.
Jagiellonia Białystok – Miedź Legnica 2:1 (0:0)
1:0 – Taras Romanczuk 61’1:1 – Petteri Forsell 78’2:1 – Taras Romanczuk 90+1′
Składy:
Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen – Zoran Arsenić, Ivan Runje, Nemanja Mitrović, Guilherme Sitya, Taras…
Więcej na ten temat