W meczu 17. kolejki ekstraklasy Zagłębie przegrało na wyjeździe z Wartą Poznań 0:1. Jedyną bramkę na stadionie w Grodzisku Wielkopolskim zdobył w 75. minucie Łukasz Trałka.
Spotkanie zaczęło się pechowo dla obu drużyn. Najpierw – już w 13. minucie – kontuzji doznał Bartosz Kieliba i kapitan Warty musiał opuścić boisko. Kilka minut później Zagłębie również straciło obrońcę – po niefortunnej interwencji Kamil Kruk z grymasem na twarzy przedwcześnie udał się do szatni.
Pierwsza połowa nie była porywającym widowiskiem. Lubinianie na początku byli aktywniejsi i już w czwartej minucie Patryk Szysz uciekł poznańskim obrońcom, strzelił z ostrego kąta, ale Adrian Lis sparował piłkę na rzut rożny. Z dystansu próbował uderzać Jewgienij Baszkirow, lecz został zablokowany.
Po 20 minutach przebudzili się gospodarze, ale nie potrafili poważniej zagrozić bramce Dominika Hładuna. Kilka akcji nieźle się zapowiadało, ale brakowało pomysłu na wykończenie. Niecelny strzał Jana Grzesika głową to był jedyny godny odnotowania moment w wykonaniu beniaminka pod bramką rywali.
Piłkarze obu zespołów zwykle prostymi środkami, czyli długimi podaniami, starali się przedostawać się pod bramkę rywali. Na zmrożonej murawie zawodnicy nie chcieli bawić się w wymianę kilku podań, bo te próby kończyły się często stratą piłki. Zawodnicy beniaminka mieli sporo stałych fragmentów gry, ale wrzutki Trałki nie trafiały do adresatów.
Po zmianie stron obie drużyny podkręciły tempo, atakowały już z większym polotem, akcje były bardziej przemyślane. W 48. minucie Jakub Wójcicki źle wybił piłkę, Grzesik głową odegrał do Macieja Żurawskiego, a wypożyczony z Pogoni Szczecin pomocnik znalazł się w sytuacji sam na sam, lecz czubkiem buta uderzył jednak…
Więcej na ten temat