Zespół Dominika Nowaka po dwóch porażkach z rzędu w ekstraklasie wreszcie wywalczył punkt.
Miedź po serii nieudanych meczów (sześć ligowych spotkań bez wygranej) chciała w spotkaniu z Cracovią przerwać złą serię. Ale gospodarze wygrali ostatnie dwa mecze w ekstraklasie i chcieli podtrzmać swoją passę.
Początek spotkania był wyrównany. W 5. minucie Airam Cabrera trafił do bramki Miedzi, ale gol nie został uznany, bo napastnik Cracovii był na spalonym. Trzy minuty później z dystansu uderzał Damian Dąbrowski, ale pewnie interweniował Anton Kanibołocki. Po chwili groźnie strzelał Sergej Zenjov, ale górą znów był bramkarz Miedzi.
Cracovia zupełnie przejęła inicjatywę i była coraz bliżej strzelenia gola. W 23. minucie gospodarze mieli świetną okazję do zdobycia bramki, ale po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka Kanibołocki świetnie obronił strzały Sergeja Zenjova i Marcina Budzińskiego.
W 36. minucie znów było groźnie. Piłkę na prawej stronie otrzymał Budziński i oddał mocny strzał, ale ponownie lepszy był Kanibołocki. Tylko bramkarzowi Miedź zawdzięczała fakt, że nie straciła gola, bo Cracovia grała zdecydowanie lepiej.
W 43. minucie Miedź oddałą pierwszy celny strzał na bramkę Cracovii, ale uderzenie Petteriego Forsella było za słabe, aby zaskoczyć Michala Peskovicia. Ostatecznie po 45 minutach był remis 0:0.
Po przerwie znów zaatakowali gospodarze. W 50. minucie z rzutu wolnego dośrodkował Dąbrowski, głową uderzał wprowadzony na boisko Filip Piszczek, ale strzelił w sam środek bramki.
Miedź rzadko atakowała. W 64. minucie uderzał Henrik Ojamaa, ale nie był to strzał, który mógł zaskoczył Peskovicia. Trzy minuty później bardzo…
Więcej na ten temat