Po emocjonującej końcówce wrocławski zespół zwyciężył 98:97.
To spotkanie miało bardzo duże znaczenie dla układu górnej części tabeli.
Pierwsze punkty w meczu zdobył Chris Smith. Śląsk odpowiedział punktami Strahinji Jovanovicia. Stal osiągnęła przewagę i po rzucie za trzy Jakuba Garbacza wynik brzmiał 7:2 dla drużyny z Ostrowa. Wrocławianie też potrafili zdobywać punkty zza linii 6,75 co pokazali Kyle Gibson i Michał Gabiński. Gra się wyrównała, ale na 5 minut przed końcem pierwszej kwarty ponownie za trzy trafił Garbacz i było 15:10 dla przyjezdnych. Podobnymi rzutami popisali się także Jarosław Mokros i Taurean Green. Stal objęła prowadzenie 21:14. Na minutę przed końcem tej części gry Śląsk przegrywał 20:25, ale ostatecznie po pierwszej kwarcie było już tylko 24:26.
Na początku drugiej kwarty do remisu doprowadził Aleksander Dziewa. Gra była wyrównana. Stal objęła prowadzenie, ale nie potrafiła zbudować większej przewagi. Wreszcie po trzech minutach tej części gry i trafieniu Jovanovicia Śląsk objął prowadzenie 31:30. Wrocławianie złapali wiatr w żagle. Po punktach Szymona Tomczaka na 5 minut przed końcem drugiej kwarty było już 39:32 dla gospodarzy. Stal zareagowała jednak błyskawicznie. Dwa punkty Treya Kella i trafienie za trzy Mokrosa dały drużynie z Ostrowa kontakt ze Śląskiem. Wynik brzmiał 39:37. Na nic zdała się przerwa, o którą poprosił Oliver Vidin. Wkrótce na tablicy wyników był remis 39:39. Emocji nie brakowało. Prowadzenie dla Śląska odzyskał Dziewa, chwilę później za trzy trafił Mokros, ale takim samym rzutem odpowiedział Gibson. Tuż przed końcową syreną trafił Jovanović i…
Więcej na ten temat