Spotkanie Śląska z KGHM Zagłębiem Lubin w 28. kolejce piłkarskiej Ekstraklasy zakończyło się remisem 0:0.
Pierwsza połowa w wykonaniu obu zespołów była do zapomnienia. Śląsk i Zagłębie akcje prowadziły albo zbyt wolno albo zbyt chaotycznie. Przez to bramkarze obu drużyn byli praktycznie bezrobotni. Dość powiedzieć, że jedyne celne uderzenie w pierwszej połowie to słabiutki strzał głową Mateusza Praszelika, z łatwością wyłapany przez Dominika Hładuna.
W drugiej połowie obraz gry, niestety, nie uległ zmianie, choć tym razem to Zagłębie było konkretniejsze niż Śląsk. Świetną sytuację miał Dejan Drażić, ale Serb nie wykorzystał znakomitego podania Patryka Szysza za linię obrony wrocławian. Potem Filip Starzyński sam próbował dwukrotnie z dystansu, ale jego pierwszy strzał przeleciał nad poprzeczką, a drugi dobrze wybronił Michał Szromnik.
W końcówce to gości byli bliżej zdobycia kompletu punktów, bo kilka razy zakotłowało się w polu karnym Śląska, jednak bez efektu bramkowego.
Już po końcowym gwizdku czerwoną kartkę za krytykowanie decyzji sędziego otrzymał kapitan Zagłębia Sasa Balić.
Przez cały czas trwania spotkania Śląsk nie mógł narzekać na brak dopingu. Choć mecz odbył się zgodnie z obostrzeniami przy pustych trybunach, to jednak kibice licznie zgromadzili się pod zamkniętym stadionem, a ich doping był słyszalny na płycie boiska. To jednak nie pomogło żadnej z drużyn i stojące na bardzo słabym poziomie derby zakończyły się bezbramkowym remisem.
Śląsk Wrocław – KGHM Zagłębie Lubin 0:0Śląsk Wrocław: Michał Szromnik – Łukasz Bejger, Szymon Lewkot, Mark Tamas – Patryk Janasik, Krzysztof Mączyński, Rafał Makowski (68. Fabian Piasecki),…
Więcej na ten temat