W meczu 6. kolejki ekstraklasy Śląsk zremisował w Białymstoku z Jagiellonią 1:1. Bramkę dla gości zdobył Michał Mak.
Śląsk na stadionie przy Słonecznej musiał sobie radzić bez zmagających się z urazami Jakuba Koseckiego, Roberta Picha i Sito Riery. Na ławce rezerwowych usiadł inny z rekonwalescentów – Dragoljub Srnic. W tej sytuacji jako defensywny pomocnik mecz zaczął Igors Tarasovs, a jego miejsce na środku obrony zajął Mariusz Pawelec. Po raz pierwszy w tym sezonie od pierwszej minuty grali ze sobą Marcin Robak i Arkadiusz Piech. Obu napastników Śląska rozsadzała, nie zawsze dobrze ukierunkowana, energia. W efekcie już po pierwszej połowie napastnicy wrocławian mieli na koncie po żółtej kartce. Robak w ten sposób został ukarany już po raz czwarty w tym sezonie i zabraknie go w kolejnym meczu z Cracovią.
Pierwsza połowa, toczona w strugach deszczu, rozczarowała kibiców. Częściej przy piłce był Śląsk, groźniej atakowała natomiast Jagiellonia. Efekt w obu przypadkach był mizerny. Zaledwie jeden celny strzał do przerwy. Oddał go w 13 minucie Martin Pospisil, ale Jakub Wrąbel zdołał intuicyjnie odbić piłkę. Drugą groźną akcję gospodarze stworzyli w 30. minucie. Tym razem Pospisil podawał, a najgroźniejszy snajper Jagi – Cillian Sheridan strzelił obok słupka.
Wrocławianie po 45 minutach mieli w statystykach jeden niecelny strzał. Po próbie Piecha z 39. minuty piłka poszybowała wysoko nad bramką Mariana Kelemena. Podopieczni Jana Urbana w tej części gry kilka razy ładnie i efektownie rozegrali piłkę, ale próby wrzutek w pole karne były marnej jakości.
Tuż po zmianie stron zmienił się także wynik. Pierwsza akcja Jagiellonii dała prowadzenie wicemistrzom…
Więcej na ten temat